Dwudziesta pierwsza czterdzieści. Dziecko wreszcie zasnęło, w zlewie czekają naczynia, na krześle leży pranie do złożenia. Wolna chwila niby jest, tylko że zamiast odpoczynku pojawia się lista zaległości albo cichy wyrzut, że należałoby jeszcze przygotować coś na jutro. Tak wygląda wieczór w wielu domach prowadzonych przez jedną osobę, najczęściej przez mamę. Problemem rzadko jest pusty kalendarz. Znacznie częściej przeszkodą okazuje się przekonanie, że rodzic, który wychowuje dziecko sam, nie ma prawa do własnych potrzeb.
Skąd bierze się poczucie winy samotnej mamy
W domu, w którym jest dwoje rodziców, jedno z nich wychodzi na basen, a drugie zostaje z dzieckiem. Nikt nikomu niczego nie tłumaczy. Samotna mama każde wyjście musi zaplanować jak małą operację: babcia, sąsiadka, opiekunka, prośba o przysługę. Każda taka prośba zostawia po sobie poczucie długu, a po kilku tygodniach łatwiej po prostu zostać w domu, niż po raz kolejny kogoś angażować.
Do tego dochodzą trzy źródła winy, które pojawiają się bardzo często. Pierwsze to presja otoczenia, czasem wyrażona wprost, czasem jednym spojrzeniem. Drugie to przekonanie o rekompensacie: skoro dziecko nie ma obojga rodziców na co dzień, każda minuta powinna należeć do niego. Trzecie to wewnętrzny krytyk, który po każdym wyjściu skrupulatnie wylicza, czego tego dnia zabrakło, i nigdy nie uznaje, że zrobiono wystarczająco dużo.
Zmęczona mama nie jest lepszą mamą
Rodzic bez chwili oddechu funkcjonuje na rezerwie. Objawy są dobrze znane: drażliwość, krzyk o rozlany sok, a zaraz potem wyrzuty sumienia. W skrajnej wersji pojawia się obojętność, którą dzieci wyczuwają szybciej niż dorośli. Maluch nie docenia poświęcenia mamy, za to doskonale odczytuje jej napięcie.
Dlatego godzina tylko dla siebie nie jest odbieraniem czegoś dziecku. To inwestycja w cierpliwość i uważną obecność. Warto też spojrzeć na sprawę od strony energii, a nie samego czasu. Plan dnia samotnej mamy bywa dopięty co do minuty, tylko że nie ma w nim niczego, co naprawdę ładuje baterie. Dla jednej mamy będzie to samotny spacer, dla innej rozmowa z przyjaciółką bez przerywania co trzy minuty, dla kolejnej pół godziny z książką. Liczy się nie długość tej chwili, ale to, czy faktycznie przywraca siły.
Granice obowiązują również wobec dziecka
O granicach mówi się zwykle w kontekście byłego partnera, pracodawcy czy wścibskiej rodziny. Tymczasem trzeba je stawiać także najmłodszym. Nawet trzylatek jest w stanie zrozumieć, że mama pije teraz kawę, a do układania klocków wróci za dwadzieścia minut. Warunek jest jeden: spokój i konsekwencja, bez przepraszania i bez tłumaczenia się.
Dziecko, które widzi rodzica dostępnego zawsze i o każdej porze, uczy się, że dorosły nie ma własnych potrzeb. Kiedy obserwuje mamę, która dba o siebie, dostaje wzór na przyszłość, przydatny także w jego dorosłym życiu. Szerzej o tym, jak samotny rodzic może odzyskać czas dla siebie bez poczucia winy, pisze coach Magdalena Stokłosa, która na co dzień pracuje z takimi historiami.
Wina za przeszłość ukryta pod drobiazgami
Zdarza się, że wyrzuty po wieczornym wyjściu do kina są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Pod spodem kryje się dużo cięższe przekonanie: że rozstanie, wybór partnera czy niepełna rodzina to błąd, za który teraz trzeba płacić każdą wolną chwilą.
Pomocne bywa tu Radykalne Wybaczanie, metoda opracowana przez Colina C. Tippinga, w wariancie skierowanym do samej siebie. Nie chodzi o uznanie, że każda dawna decyzja była słuszna. Chodzi o dostrzeżenie, że sędzia i oskarżony to ta sama osoba, a ten proces nie ma końca. Dziecko potrzebuje mamy obecnej, a nie takiej, która odbywa karę.
Dlaczego chemiczne zajęcia zostają w pamięci dłużej niż jednorazowa atrakcja
Cytaty o przyjaźni - najpiękniejsze sentencjeMałe kroki, które sprawdzają się w praktyce
- Stała pora w tygodniu wpisana do kalendarza tak samo poważnie jak wizyta u pediatry.
- Spisana sieć wsparcia – kto i w jakie dni może zostać z dzieckiem. Prośba przestaje być wtedy improwizacją pod presją.
- Wymiana przysług z innymi rodzicami z przedszkola czy podwórka: jedna sobota u nich, kolejna u siebie.
- Pytanie o energię zamiast listy zadań – co dziś mogłoby dodać sił, zamiast kolejnego punktu do odhaczenia.
- Zgoda na nieidealny dom – niezłożone pranie nie świadczy o porażce wychowawczej.
Kiedy warto sięgnąć po wsparcie
Jeśli mimo dobrych chęci każda próba zadbania o siebie kończy się wyrzutami, pomocny może okazać się coaching rodzicielski. Praca z coachem nie zaczyna się od rozpisywania grafiku, ale od pytania, na co mama pozwoliłaby sobie, gdyby nikt jej nie oceniał, łącznie z nią samą. Kąpiel bez pukania do drzwi, niedziela bez gotowania, weekend u przyjaciółki. Dopiero później szuka się sposobu, jak to zorganizować. W zrozumieniu, dlaczego tak trudno prosić o pomoc czy oddać komuś kontrolę, pomagają badanie talentów Gallupa i test osobowości BIG FIVE.
Magdalena Stokłosa jest certyfikowanym coachem i trenerem Radykalnego Wybaczania metodą Tippinga. Przyjmuje w gabinecie w Katowicach, a także online, co wiele mam docenia, bo sesję da się odbyć podczas drzemki dziecka. Pierwsza, około półgodzinna rozmowa zapoznawcza jest bezpłatna.
Warto pamiętać, że coaching nie zastępuje terapii. Gdy zmęczenie przechodzi w trwałe wyczerpanie, smutek nie mija od tygodni, a poczucie winy zamienia się w poczucie bezwartościowości, właściwym adresem jest psycholog lub psychoterapeuta. Dotyczy to szczególnie pierwszych miesięcy po porodzie.
